Alleycaty

Mafia Alleycat

Pruszków, 28.07.2007

» Relacja Kosa (Mafia Niebieskich Kół)

Był to spokojny lipcowy weekend lecz w powietrzu dawało się wyczuć pewien niepokój. Nikt (lub prawie nikt) nie spodziewał się, że Pruszków po raz kolejny stanie się świadkiem porachunków mafijnych. Wszystko zaczęło się na parkingu przed Manhattanem. Zgromadziła się tam 22-osobowa grupa, która kierowana słowami przemówienia niecnych osobników szykowała się do wojny. Znani już mafiosi dzierżyli w swych dłoniach coś na kształt listu gończego ze zdjęciem oraz specjalnościami. Nikt nie mógł pozostać anonimowy. Na miejscu był też niżej podpisany, który w prostych słowach, niczym na zeznaniu opowie Wam tę niesamowitą historię.

Lidl, PruszkówStart odbył się jak zwykle z lekkim opóźnieniem z powodu oczekiwania na spóźnionych zawodników. Pierwszy punkt znajdował się w Lidlu (w tym miejscu dziękuję tym którzy uświadomili mnie, że Lidl to nie Albert). Do sklepu cała mafia wpadła jednocześnie. Szybka lokalizacja czytnika kodów kreskowych. Cena wyświetlająca się mówiła o przynależności do drużyny. Ciekawe tylko co mówiła informacja: "nieznany kod towaru". Jak się po chwili okazało trafiłem do drużyny Niebieskich.

Spod Lidla pod wodzą Zerozerosevena udaliśmy się do Pęcic nad jeziorko. Miejsce to zlokalizowaliśmy bez problemu dzięki mapce otrzymanej na starcie. Kolejny punkt znajdował się całkiem blisko i także oznaczony był na mapce. Nie oznacza to wcale, że łatwo było go znaleźć. Próba ataku od dwóch stron zakończyła się niepowodzeniem. Ale dzielni mafiosi (z przedmieścia) się nie poddają. Kilkaset metrów sprintu przez zarośla miejscami wyższe ode mnie i jest punkt. Powrót drogą "uproszczoną" zajął trochę więcej czasu. Przy okazji przemoczyłem wszystkie kartki zabrane z punktu. Chwilę później znów pędzę na swoim dzielnym czerwonym rumaku.

Cmentarz, PęciceKolejne dwa punkty znajduję się całkiem blisko. Na jednym z nich - mostku nad rzeczką, której nazwa nadal pozostaje tajemnicą dla dobra śledztwa - uformowała się grupa w składzie: Zosia, Ginter, Mario, Xyś, Maciek, Michał K. oraz Kosu. Ale wracając do wyścigu, informacja na mostku kierowała nas prosto ścieżką na cmentarz. Odcinek bardzo ciekawy i śliski. Nagle brama schody i naszym oczom ukazuje się nekropolia. W pobliżu kręcił się także wysłannik mafii Żółtych (Filip), który odprowadził nas do oczyszczalni ścieków w Tworkach i ulotnił się w tajemnicy. Mimo naszych podejrzeń nie okazał się sabotażystą. Dalsza droga zawiodła nas na PKP Piastów. Tam przekonaliśmy się, że policja wie już o porachunkach jakie właśnie miały miejsce. Radiowozy pojawiały się tu i ówdzie, ale szybko oddalały się widząc przewagę liczebną naszej grupy. Z fontanny wybraliśmy "punktowe" monety mając nadzieję, że nie naruszyliśmy czyichś życzeń (bo jak dowodzą badania w 50% się spełniają).

Następnie zmierzaliśmy do remizy strażackiej na ulicy Staszica w Pruszkowie. W tym momencie nastąpił atak (czyżby zdrada). Nim się zorientowaliśmy zostało nas troje. Chwila zastanowienia: Są przed nami czy skręcili... a właściwie dokąd jedziemy? Gdy dojechaliśmy na miejsce spotkaliśmy resztę grupy, która w skrusze mokła na coraz bardziej padającym deszczu. Jak się okazało nie była to skrucha tylko niemożność znalezienia kartek. Ale w grupie siła (gdzież indziej może być punkt jak nie w dziurze w płocie). Dalszy trop prowadził na Porcelit, a właściwie do nowo budowanego osiedla "Przy Pałacu". Zlokalizowanie miejsca "gdzie leją świeży beton" nie było łatwe. Z pomocą przyszedł nam organizator. Następnie mroczne ulice Pruszkowa zawiodły nas do fabryki (planety) owiec - geneza nazwy nieznana. Kolejny punkt znajdował się przy betonowych kręgach na Brzozowej 42a - opisanie miejsca dokładnym adresem, sugerowało, że jest to punkt w stylu zeszłorocznego Promyka 33 (kto był ten wie). W tym miejscu posłuszeństwa odmówiły dwie pierwsze dętki. Czyżby utrudnienie ze strony Żółtych? A może to organizatorzy nie chcą nam ułatwiać? Tego się raczej nie dowiemy.

Meta - Nowa WieśKolejne dwa punkty wyglądały łatwo. Ale tylko wyglądały. Korzystając z okazji chciałem zaprosić na kolejnego alleya człowieka, który odpowiada za nazewnictwo ulic w Komorowie - jakby wystartował z pewnością naniósłby pewne korekty na mapy tego regionu. W tym miejscu także przyszło nam zmieniać dętkę. Przy okazji udało się także zgubić pompkę (musimy jeszcze popracować nad organizacją grupy). Po kilkunastu minutach (tyle zajął powrót pompki) znów pędziliśmy na ostatni punkt. Skompletowane zeznanie mówiło, że znajdował się on przy ulicy Grodziskiej w Nowej Wsi. Tu jednak znów nastąpił podział grupy, której część pognała, aż pod Otrębusy. Szybki zwrot zbiórka przy punkcie, a później już spokojny zjazd na metę gdzie czekało ognisko, kiełbaski, piwo i... ulewa. Tam niestety nie mogłem zabawić za długo.

Organizatorom dziękujemy za organizację, zwycięzcom gratulujemy zwycięstwa, uczestnikom dziękujemy za uczestnictwo :)

Kosu

Wybierz rok:

Wybierz miasto:

Następny alleycat odbędzie się w przyszłości...
Puchar Alleypiasta
Podsumowanie alleycatów odbywających się w danym sezonie.
Alleycat to nieformalne zawody rowerowe. W tym wyścigu bardziej liczy się spryt niż sprawność fizyczna...