Alleycaty

Halloween Alleypiast

Piastów, 31.10.2004

» Refleksje Czajnika (Alleypiast Halloween i nie tylko)

Minął właśnie najintesywniejszy (nie liczę zawodów kurierskich ECMC latem) długi weekend alejowy w stolicy i okolicach. Jako, że ostatni wynik w `Bułce z Masłem` mnie samego przerósł - muszę się podzielić mym sukcesem. Wyznaczyłem sobie cel - udział w 2 alejach plus niespodziewanie w pomasowym jeszcze.Jednak od początku. ...
Po naszej masie a przed Mistrzostwami Skeler zorganizował mini alej/29.10.2004 - dystans ok. 15 km/ z dwoma punktami. Przyznam, że potrakotwałem go dość pobłażliwie a do tego zdażyła mi się jak i zresztą dosć licznej grupie/blisko 10 osób - m.in. Bandit, JoJo, 5.5 stopy, Yaroosh/ duża wpadka z pomyleniem Parku Arkadia. Straciliśmy dzięki temu cały element zaskoczenia - nasza grupa. Jednak moje 15 miejsce mnie całkowicie zadowala/ na zdaje się 16, 17 starujących/ bo to miało być przetarcie przed alejem Grubensa w sobotę/30.10.2004/.
Przyszła sobota. Skra godzina 18.00 - dystans około 26 km - start jak zwykle z 40 minutowym opóźnieniem - ale to jest esencja tych imprez. Manifest: pomnik Marszałka przy alejach, Profesorska, Rysia, Gamerska i piąta niespodzianka czyli ulica rebus do odczytania po 4 kuponach z poprzednich punktów.
Blisko 47 osób zapisało się na przejazd/ co jest jak mi się zdaje tegorocznym rekordem/bez ECMC/ w Wawie. Widząc, iż zjechało blisko 20 kolarek i innych `wypasionych` rowerków, mój plan był prosty - zająć miejsce gdzieś koło 20. Zjechała silna nasza ekipa z bułki z masłem czyli Yaroosh, 5.5 stopy, Woland i potem jeszcze dwóch kolesi. Taktyka prosta - punkty pryszcz - tylko jak się nazywa ten 5 punkt? Ruszamy. Kto nie był niech żałuje - po rozszyfrowaniu 5 punktu ulicy Agawy śmigamy z Yarooshem i ekipą na Tunelową na koniec - a tam miłe zaskoczenie - zajmuję znowu rewelacyjne jak na mnie 11 miejsce i 3 pozostałe dla naszej czwórki! wygrał Tomek 43 potem Drążek. Ale dla mnie największą satysfakcją było wyprzedzenie jeszcze nie Badnita ale Miki`ego gościa z którym zawsze Bandit kręci a który na Glogal Gutz zajął rownorzędne pierwsze miejsce. Jednak tu Miki nie dojechał na 5 punkt i dostał aż 24 min. karne - HA! No a o reszcie nie wspomnę.
Niedziela/31.10.2004 - 20:00 Piastów - dystans około 15 km. Wspólnie z Wolandem się zajwiliśmy, ekipa Bandita - Miki, Demon, Trafior i jeszcze kilkanaście osób razem chyba coś koło 25, w tym 5 kobiet - ewenement!.Bez manifestu jedziem na pierwszy z 7 punktów jak się potem okazało. Lampki sie przydały bardzo bo tam ciemno jak oko wykol. I tu sie okazało co znaczy brak znajomości terenu ! Prawdziwy alej - wieża ciśnień potem tesco a potem? 15 minut czekania tamże - bo tyle zajęło namierzenie przez wszytkich nast. punktu. Potem osiedle zamkniete i wreszcie wycinamy na teren prawdziwie `hardcorowy`. Uformowała się grupak - Miki, Bandit, Trafior, Tomek, 2 kolesi z Piastowa i jeszcze 1 osoba no i Ja. Zaczęło się - srednia 45 na kilkukilometrowych prostych, punkty m.in. na cmetarzach; w Regułach; w prosektorium w Tworkach - czujecie klimat? jako posiadacz znowu jednego z leciwyszych rowerków cały praktycznie czas jechałem na czyimś kole lub zostawałem 3,5 metrów w tyle za grupą. Jednak kompletny brak orientacji w terenie, dzwon jednego z kolesi na polu, pomylenie kilkakrotnie trasy przez nas, ciemności egipskie spowodowały to że i miejscowi się pogubili. Na przedostanim punkcie w prosektorium Kemot oznajmia nam dopiero było 6 osób! a nasze rachunki zakładały zajęcie miejsc na szarym końcu po totalnej porażce w terenie. Jednak się znów udało inni byli jeszcze gorsi - wpadamy grupą na metę znów prując 46/h i tu sukces wyprzedziłem Bandita! Moje miejsce zdaje sie koło 11 znów! Woland niestety załapał dosownie gumę i jechał potem na obręczy.
Podsumowanie. Radość mozna było przeżyć ogromną, mój rekord 3 alejów sobie wysróbowałem - czekam aż ktoś rekąwicę podniesie z WAS ?. Szkoda że ani Olo, ani Skeler czy Rafi nie zaszczycili tych 2 imprez bo mogę tylko stwierdzić jestem Najlepszy!
Mój skromny Kelly`s pokazał jednak niezłomność o osprzęcie nie wspominając. Nie było by mojego sukcesu bez zgranej ekipy, zespołu - dziękuję - 5.5 stopy a ponad wszytko Yaroosh`owi szczególnie za sobotę! w piątek o wszytkim decydował Fart - trzeba go po prostu mieć, ja po opowieściach Ola gdy zagubił sie pod stomilem tamże byłem pewien że lepiej nie pojadę. Jednak wiara pozowliła mi być ponad to. Wyniki szczególnie tych 2 imprez pozwoliły mi radować się pełnią szczęścia. A po co to wszystko ? by popularyzować ideę tej imprezy. W sobotę zjechało blisko 10 niedzielnych rowerów a jeden z nich zajął 22 miejsce nawet! Na nic zdało się przygotowanie z Harpagana jednego z kolesi który przed Skrą dziwił się że taki mały dystans w tej Wawie i dla niego to pryszcz. Zajął 40 miejsce. A przecie po raz kolejny sie okazało nie przygotowanie i wilekie maratony wczesniej przebyte stanowią o sile. I oto chodzi. Podstawa to - topografia, dokładność, zespół szczególnie na długich prostych oraz fart.

Pozdrawiam czekając na Was ludziska (wiecie o kogo chodzi!)

Czajnik zwycięski (ale z nogami obolałymi)

Wybierz rok:

Wybierz miasto:

Następny alleycat odbędzie się w przyszłości...
Puchar Alleypiasta
Podsumowanie alleycatów odbywających się w danym sezonie.
Alleycat to nieformalne zawody rowerowe. W tym wyścigu bardziej liczy się spryt niż sprawność fizyczna...