Alleycaty

Alleypiast Adventure

Piastów, 05.12.2004

» Relacja Czajnika (Alleypiast Adventure)

Zagubiona Wieża. Stoi kilka takich na terenie ZM Ursus, opuszczone jak sąsiadujące z nim hale poprodukcyjne. Kiedyś służyły jako maszty oświetleniowe, by blask lamp rtęciowych z nich bijących oświetlał rzędy gotowych do wywozu z fabryki traktorów. Dziś wszechobecny bezmiar pustki spowija zapadający zmierzch. W takiej to niesamowitej atmosferze rodem z powieści Artura Conan Doyl`a gdzie biegać by mógł tylko `Pies Baskerwillów` zlokalizowano jeden z punktów Alleypiasta grudniowego, a do którego udało się dotrzeć TYLKO - G.I. i autorowi tego tekstu.Pozostałe punkty były nie mniej urokliwe - tunele, kapliczki, stara fabryka wielkości pół śródmieścia Warszawy, posępna posiadłość z czerwonej cegły czy znicze.
Całość zaczęła się tuż po 20.00 gdy kilkunastu najwytrwalszych kolesi z Pruszkowa, Piastowa, Wa-wy i jeden Leszczyniak wyruszyli na trasę. Przewodził jak zwykle Miki, który z liczną ekipą z Piastowa i Pruszkowa pomknął 50-tką w siną dal do zakładu. Na końcu spokojnie GI i ja sam. Pierwsi zresztą wpadliśmy do tunelu na jeden z punktów, a potem? potem cała ekipa pognała gdzieś na teren fabryki tracąc parę i siły, gnając na bicyklu niepotrzebnie ze średnią 40 km/h. Bo nie od dziś wiadomo że w Alleypiaście nie liczy się tylko prędkość w przeciwieństwie do Wawy. Topografia to podstawa tamże. I to oprócz mapy, orientacji w terenie, szkolenia harcerskiego trzeba mieć instynkt i dobry `nos`. I z takim właśnie `nosem` przy ziemi przejechaliśmy alej zajmując doskonałe 3 i 4 miejsce!A w trasie mieliśmy wszytko kilka kilometrów torowiska, zapadłe wsie jak: Konotopa czy Gołąbki, czyjeś mogiły, stare opuszczone domy.Do tego niemiłosierny wiatr co smagał nasze twarze.
Od wieży towarzyszył nam jeszcze Kemot więc z dodatkową siłą ruszaliśmy na kolejne punkty. Trasa okazała się dla nas miastowych prawdziwym `hardcorem` - wstępnie oceniana na 60 minut nam zajęła blisko 2 godziny. Wygrał niezawodny jak zawsze Pruszków, który w duecie pokazał wszytkim plecy - a nam plecy aż 40 minutowe! ale to się okazało nic - ekipa z Mikim na czele dojechała dopiero 30 minut po nas!

Całość doskonale zorganizowana, kartki były wszędzie a atmosfera - klimat całej imprezy jest niepowtarzalny i jednyny w swoim rodzaju - po prostu piastowski. Każdy kto chce poczuć żyłkę detektywa czy eksploratora musi koniecznie wziąść w nim udział. Emocje gwarantowane - a każdy kto nie czuje się jak `zenon jaskuła` na rowerze, może tutaj na Alleypiaście rozwinąć skrzydła i zająć wysokie miejsce, może i wygrać?

Pozdrawiam ciepło rowerowo - Kemota i Krzyśka a szczególnie Jacka za doskonały kapuśniak i herbatę.... GI za team.

Marcin Czajnik Czajkowski

Wybierz rok:

Wybierz miasto:

Następny alleycat odbędzie się w przyszłości...
Puchar Alleypiasta
Podsumowanie alleycatów odbywających się w danym sezonie.
Alleycat to nieformalne zawody rowerowe. W tym wyścigu bardziej liczy się spryt niż sprawność fizyczna...