Alleypiast Forum

Alleycat Pruszków & Piastów

Nie jesteś zalogowany.

#26 2008-08-28 19:57

zerozeroseven
Użytkownik
Zarejestrowany: 2006-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

zajączek napisał:

Przejechanie krwawej pętli to nie lada wyczyny i świetny pomysł.
Jestem ciekawy skąd się wzięła nazwa,

Sam ją wymyśliłem, kiedy pierwszy raz próbowałem przejechać trasę jakieś 3 lata temu. smile))

Skojarzenia z wojną 1809 jednak są jak najbardziej na miejscu.

Offline

#27 2009-05-11 14:00

betonik
Użytkownik
Zarejestrowany: 2007-05-08

Re: Krawawa Pętla niepokonana

ale nie zgodzę się co do Brwinowa... w jakich polach?
ja przejechałam od Brwinowa do Zaborowa i nie miałam z tym specjalnych problemów:)

Offline

#28 2009-05-13 21:50

vigil
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

my sprobujemy. po waypointrace powinnismy nabrac formy smile
jak kto chetny to sie zgadujmy:
http://otwock.org.pl/phpBB2/viewtopic.php?p=43086#43086

Offline

#29 2009-05-14 08:19

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

A może zrobić równoległe zaliczanie z naszej strony, aby nie jechać w nocy do Otwocka?

Możemy jechać w drugą stronę niż koledzy, aby gdzieś po drodze się spotkać.

Proponuję 6.06 - PKP Brwinów godzina 3.33 dla równowagi. Kto chętny?

Ostatnio edytowany przez Adam (2009-05-14 08:23)

Offline

#30 2009-05-14 16:12

lewan
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-09-30

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Jeżeli nie pojadę w niedzielę (17052009) to wzmocnię grupę ruszającą z Brwinowa.
Przy okazji jest ktoś chętny jechać w najbliższą niedzielę?

Offline

#31 2009-05-14 17:32

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

lewan napisał:

Jeżeli nie pojadę w niedzielę (17052009) to wzmocnię grupę ruszającą z Brwinowa.
Przy okazji jest ktoś chętny jechać w najbliższą niedzielę?

Ale kusisz... Niestety mnie czekają ostateczne objazdy trasy i rysowanie mapy na WaypointRace smile

Offline

#32 2009-05-14 19:53

vigil
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

dwie sprawy: 1.milo byloby gdybysmy nie jechali w tym samym kierunku ruchu wskazowek zegara 2. gdybys Adam mial jechac sam to moze join us! (jeszcze sie gdzies zgubisz tongue)

Offline

#33 2009-05-16 14:28

maciek
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-05-01

Re: Krawawa Pętla niepokonana

którędy prowadzi krwawa pętla z czeczotek do modlina?
Czy należy tam jechać żółtym szlakiem rowerowym?

Offline

#34 2009-05-16 16:50

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

maciek napisał:

którędy prowadzi krwawa pętla z czeczotek do modlina?
Czy należy tam jechać żółtym szlakiem rowerowym?

Akurat Krwawa nie prowadzi przez Czeczotki. Sam przebieg Krwawej Pętli jest dosyć prosty oprócz właśnie Puszczy Kampinoskiej.
Czyli w Zaborowie łapiemy niebieski i jedziemy do Leszna.
Z Leszna łapiemy żółty i jedziemy do Teofili (czyli przez całą Puszczę).
Dalej zielonym do Nowego Dworu i później już tylko czerwony.

A pełny przebieg jest tutaj: http://mkino.republika.pl/odznaka/wot_przebieg.pdf

Ostatnio edytowany przez Adam (2009-05-16 16:51)

Offline

#35 2009-05-26 21:24

maciek
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-05-01

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Jutro, to jest 27 maja zamierzam przejechać Krwawą Pętlę.
Wyruszam o wschodzie słońca, czyli 4,27. Start zaplanowałem w Kotowicach koło Brwinowa, tuż przy kapliczce.
Zamierzam ukończyć przed zachodem słońca, czyli 20,43.
Czy się uda? Przekonamy się jutro wieczorem.

Maciek

Offline

#36 2009-05-26 21:26

dyziek86
Użytkownik
Skąd: Brwinów
Zarejestrowany: 2006-10-09
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

No jak idziesz spać po 23:24 to może być chyba ciężko skoro wyruszasz tak rano wink
Ale w każdym razie dobrej drogi i powodzenia smile

Offline

#37 2009-05-27 18:19

Apurimac
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-09-28

Re: Krawawa Pętla niepokonana

O jak ciekawy jestem relacji ... smile

Offline

#38 2009-05-27 20:57

vigil
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Adam napisał:

maciek napisał:

którędy prowadzi krwawa pętla z czeczotek do modlina?
Czy należy tam jechać żółtym szlakiem rowerowym?

Akurat Krwawa nie prowadzi przez Czeczotki. Sam przebieg Krwawej Pętli jest dosyć prosty oprócz właśnie Puszczy Kampinoskiej.
Czyli w Zaborowie łapiemy niebieski i jedziemy do Leszna.
Z Leszna łapiemy żółty i jedziemy do Teofili (czyli przez całą Puszczę).
Dalej zielonym do Nowego Dworu i później już tylko czerwony.

A pełny przebieg jest tutaj: http://mkino.republika.pl/odznaka/wot_przebieg.pdf

a tu wlasnie adamie jest pies zakopany, bo w opisie pelnego przebiegu zielony szlak biegnie przez czeczotki (tak jest na mapie np WZKartu) a na mapie Demartu kompletnie inaczej na polnoc wzdluz Wisly. Jak jest w rzeczywistosci  zapewne odpowie maciek (przynajmniej jaki on wariant wybral). swoja droga wiem czemu tak pozno pisal posta o swoim planie - najzwyczajniej nie chcial, zeby ktos go ubiegl (lub dolaczyl tongue)

Offline

#39 2009-05-27 21:00

maciek
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-05-01

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Udało się. Krwawa pętla zdobyta.
Ukończyłem o 20:38 czyli na 5 minut przed czasem.
Ponad 16 godzin w trasie.
Ponad 245 km na liczniku.


Więcej szczegółów wkrótce.

Offline

#40 2009-05-28 09:20

Matrix
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Szczerze mówiąc, jak powiedziałeś mi o tym wtedy w pociągu to Ci nie dowierzałem, że mówisz o tym z takim spokojem. Ale faktycznie widze, że nie sprawiło Ci to problemów =] Gratualacje. Do zobaczenia w sobote.


Życie Bez Roweru Powoduje Raka I Choroby Serca

Offline

#41 2009-05-28 18:38

Apurimac
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-09-28

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Maciek!
Wielkie Gratulacje.
Naprawdę jestem pełen podziwu! smile
Koniecznie napisz relację jak było!

Offline

#42 2009-05-28 20:12

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Gratulacje tym większe, że samemu i bez wielkiego czajenia się. Wygląda jakbyś postanowił o godzinie 23, że ruszasz o 4 rano smile

Mam nadzieję, że już za niewiele ponad tydzień sam będę mógł wstąpić do ekskluzywnego klubu zdobywców krwawej.

Offline

#43 2009-05-28 21:16

vigil
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Adam napisał:

i bez wielkiego czajenia się

kwestia co to jest czajenie sie, szczególnie w wątku WSPÓLNA JAZDA, huehe.a pomijajac zrozumiale podniecenie - to co z tym przebiegiem trasy?moze ktos wie?smile

Offline

#44 2009-05-29 05:44

Apurimac
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-09-28

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Spojrzałem teraz na te Czeczotki i mogę powiedzieć na pewno, że przy mojej próbie przez nie nie jechałem.
Trasa wiodła przez Nowe Grochale i Sady. Jak mi się wydaje jest to jedyna poprawna marszruta.

Offline

#45 2009-05-29 07:44

vigil
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

dzieki, i mnie sie tak wydawalo, po prostu opis nie jest zaktualizowany...sie obaczy zreszta

Offline

#46 2009-05-29 11:02

maciek
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-05-01

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Do przejechania Warszawskiej obwodnicy turystycznej przymierzałem się już od dawna, jednak zawsze coś stawało na przeszkodzie...dom, szkoła, matura, itd. Teraz przyszedł na to czas. Tak naprawdę miał to być mocny trening przed zawodami 24-godzinnymi w Libercu.
Skąd pomysł na limit czasu od wschodu do zachodu? Odpowiedź jest prosta. Jest to efekt pewnego zakładu.
Dlaczego tak późno się zdecydowałem? Czas realizacj zakładu miałem do końca maja. A korzystając z faktu że we wtorek odebrałem rower z serwisu, wieczorem tego samego dnia jeszcze wszystko wyregulowałem pod siebie,postanowiłem o świcie następnego dnia wyruszyć.
Wieczorem nie mogłem zasnąć. Budzik nastawiony na 4 dzwonić nie musiał. Już o 3 obudziłem się sam.
Jak się później okazało śniadanie składające się z parówki i dwóch kanapek z nutellą to zdecydowanie za mało. Ubieranie, pakowanie i wyjazd, aby wschód słońca powitać już na szlaku.
Punktualnie o godzinie 4.27 wyruszyłem z kotowic. Postanowiłem poruszać się w przeciwną stronę niż wskazówki zegara, gdyż wiedziałem, że droga z Zaborowa jest łatwa nawigacyjnie i dosyć szybka. Znając ją już wcześniej wiedziałem, że w razie zbliżającego się limitu czasu będę mógł tam sporo nadrobić. Drogę przez Brwinów, Podkowę aż do Magdalenki poznałem już wcześniej, aby nie krążyć po lasach, dlatego przejechanie jej było formalnością. Szlak nie jest dobrze oznaczony w terenie, dlatego jechałem po mapie jedynie kontrolując czy nadal jestem na szlaku. Jest to dosyć istotne, gdyż sporo zakrętów szlaku nie jest wogóle oznaczone w terenie. Dopiero po skręcie we właściwą drogę można dostrzec jakikolwiek znaczek. Droga do góry kalwari w zasadzie bez wtop nawigacyjnych. Jeden dłuższy postój w sklepie. Kondycyjnie bez problemów. Pogoda bez zarzutu. Dużo słońca i całkiem ciepło. Lasy Otwockie przywitały mnie dużą ilością piasku. Najciekawszy odcinek szlaku w moim odczuciu to Pogorzel -> Wiązowna. Mnóstwo zakrętów, wąskie ścieżki, dużo górek, sporo piasków. Ciężki odcinek, ale najfajniejszy. To była przyjemna jazda, a nie tylko młócenie kilometrów. Niestety pogoda zaczęła się pogarszać i w okolicach Rembertowa dopadła mnie ulewa. Tempo jazdy gwałtownie spadło. Piach stał się mokry i lepił się do opon. Byłem przemoczony. Morale spadło. Praktycznie cała dalsza droga do Nowego Dworu, to już turlanie się w deszczu lub przedzieranie się przez mokre krzaki. W niektórych miejscach szlak jest mocno zarośnięty. W nowym Dworze nie jechałem do centrum. Na moście wjechałem na zielony szlak pieszy, którym to dalej się poruszałem przez puszczę. Uświadomiłem sobie, że do zachodu mam już tylko 3 godziny, więc aby zdążyć musiałem zdecydowanie zwiększyć tempo jazdy. Z zielonego szlaku skręciłem w żółty i poruszałem się do Leszna. Najgorszą była myśl, że będąc w Lesznie zamiast udać się asfaltem w kierunku mety, muszę ponownie wjechać w głąb puszczy. Będąc w Zaborowie miałem już naprawdę niewiele czasu. Aby zdążyć musiałem narzucić ostre tempo. Po tylu godzinach jazdy prędkość 30 km/h wydawała mi się abstrakcyjna, ale jak się później okazało realna do osiągnięcia. O 20.38 byłem ponownie w Kotowicach. Szczęśliwy, że udało mi się przejechać Krwawą pętlę.

Dane z licznika:
Czas: 16h 11min
Dystans: 245.41 km
Czas jazdy: 14:06
Średnia prędkość: 17,39 km/h


Tak naprawdę znając już ten szlak i przy sprzyjającej pogodzie jest on do przejechania poniżej 14 godzin.

Szlak jest słabo oznaczony w terenie (jedynym wyjątkiem są okolice otwocka). Bez mapy radzę na niego nie wyruszać.

Offline

#47 2009-05-29 20:15

Apurimac
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-09-28

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Maciek wybierasz się na WPR?

Offline

#48 2009-05-30 06:38

maciek
Użytkownik
Zarejestrowany: 2009-05-01

Re: Krawawa Pętla niepokonana

tak

Offline

#49 2009-05-31 06:13

Apurimac
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-09-28

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Szkoda, że się nie ujawniłeś. Chciałem poznać pierwszego zdobywcę KP smile
Jak poszedł wyścig? Ja zrobiłem 12 punktów, ale zajęło mi to 5:59 godz. Nawigacyjnie zepsułem 9 i 3, co spowodowało, że pomimo dość żwawej jazdy (jakoś mi noga podawała wczoraj, ale mózg nie) objechanie waypointów zajęło mi aż tyle czasu.

Offline

#50 2009-06-07 13:35

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Wczoraj około godziny 2 w nocy skład w składzie Lewan i moja skromna osoba przejechał Krwawą Pętlę.
Wystartowaliśmy o 4 rano, czyli czas przejazdu to 22 godziny. Dystans 261 km. Z dojazdem wyszło mi 274 km - pobiłem personal best o 94 km big_smile
Niestety muszę przyznać, że poszliśmy na drobne ustępstwa, jadąc na około ale za to bezpieczniej. Warunki od godziny 20, gdzie byliśmy w okolicach Leoncina były fatalne. W Chotomowie przewidywaliśmy, że uda nam się dojechać do domu między 22-23 godziną, wyszło prawie 4 godziny później.

Przyczyniły się do tego:
- płyn hamulcowy wyciekł mi i w Otwocku byłem już bez tylnego hamulca i ze słabym przednim. Od Zaborowa w ogóle bez hamulców.
- ulewa w Puszczy Kampinowskiej - wszech panujące błoto i ciemność. Czasami czołówki niewiele dawały
- ulewy na niebieskim z Leszna do Zaborowa praktycznie niewiele widzieliśmy, szlak gubiliśmy ze dwa razy.
- mój kryzys w Puszczy - czasami miałem czarno przed oczami i widziałem dwóch Lewanów przed sobą - pomogła cola i 15 minutowy postój.
- Zasypianie na odcinku z Rokitna do Brwinowa (miałem tam ze dwa zaćmienia)
- szlak w okolicach Nowego Dworu prowadzi przez krzaki - na odcinku około 700 metrów w ogóle nie ma ścieżki i trzeba przebijać się przez zarośla.
- z Feliksowa do Wąsów szlak prowadzi po polnej drodze. Na tak otwartym terenie błoto sięgało do 1/3 wysokości koła. Na dodatek moje opony całe błoto zbierały osadzając je na wszelkich elementach roweru. W rezultacie co 5 metrów koła się nie kręciły i trzeba było błoto wydłubywać. Musiałem zejść z roweru i prowadzić go, nie wiem ile, ale mogło by 1,5 - 2km. Straciliśmy kupę czasu, po dojechaniu do skrzyżowania, rower ważył tyle, że nie dało się go podnieść. Spędziliśmy trochę czasu, aby umożliwić obracanie się kołom, no i zdjąć trochę błota z łańcucha - tak aby się dało jechać. Jak ruszyliśmy zaczął padać jeszcze większy deszcz, który trochę zmył tego błota. Postanowiliśmy dalej nie ryzykować, bo po prostu rower mógł się później w ogóle nie nadawać do jazdy, postanowiliśmy pojechać mocno na około przez Wąsy Kolonię, Zofiówkę i do Płochocina poznańską, dalej do Brwinowa już bez odbicia w Czubinie. Chcieliśmy uniknąć otwartych polnych dróg.
- po złapaniu w Brwinowie szlaku pojechaliśmy zgodnie z nim do Lasów Nadarzyńskich. Było około godziny 0:50. Wszystkie ścieżki stały się górskimi potokami. Krwawą zgubiliśmy tam ze 3 razy - było mało co widać. Przez las jechaliśmy około godziny. Ja zaliczyłem niebezpiecznie wyglądający upadek, gdy jedno z kół wpadło w kałużę po oś wpadłem do rowu na 2 metry. Po tym upadku decyzja była taka że, aby ze względów bezpieczeństwa odpuścić odcinek z Kań do Strzeniówki (skąd mieliśmy start). Pojechaliśmy na około asfaltem.

Osobiście uważam, że Krwawą zrobiliśmy pomimo tych uchybień. Kilometrów wyszło więcej przez objazdy niebezpiecznych odcinków.

Straty: zamoknięte oba telefony i aparat, brak hamulców w rowerze (i wolę nie sprawdzać na razie co jeszcze). Do strat można też zaliczyć 5 kg o które podczas tych 22 godzin schudłem wink

Pomimo tego, że obudziłem się dzisiaj z ogromnym bólem głowy to uważam że było warto i zrobiłem sobie wspaniały prezent na urodziny smile

Ostatnio edytowany przez Adam (2009-06-07 15:55)

Offline

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson