Alleypiast Forum

Alleycat Pruszków & Piastów

Nie jesteś zalogowany.

#76 2010-06-23 15:28

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

lec napisał:

gdybyś jechał tydzień później to mógłbym się podłączyć

Niestety nie mogę. 3-4.07 to jedyny mój wolny weekend do 14-15.08.

Offline

#77 2010-06-23 16:15

lec
Użytkownik
Skąd: Grodzisk Mazowiecki
Zarejestrowany: 2009-06-14
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

a jest ktoś może chętny na 10 lipca?

Offline

#78 2010-06-23 17:12

lec
Użytkownik
Skąd: Grodzisk Mazowiecki
Zarejestrowany: 2009-06-14
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Adam napisał:

Niestety nie mogę. 3-4.07

o której i skąd startujesz to może kawałek z Tobą pojadę? (o ile to będzie akurat 3.07)

Ostatnio edytowany przez lec (2010-06-23 17:12)

Offline

#79 2010-06-24 07:17

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

lec napisał:

Adam napisał:

Niestety nie mogę. 3-4.07

o której i skąd startujesz to może kawałek z Tobą pojadę? (o ile to będzie akurat 3.07)

Chciałbym ze Strzeniówki i jadę w kierunku Brwinowa do Puszczy. Szczegóły podam jak będzie bliżej terminu, ale start około 4 rano. Wszystko się jeszcze może zmienić jak pogoda będzie deszczowa.

Offline

#80 2010-06-25 09:18

lec
Użytkownik
Skąd: Grodzisk Mazowiecki
Zarejestrowany: 2009-06-14
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

znalazłem  w necie inną końcówkę przez Puszczę Kampinoską http://mkino.republika.pl/odznaka/wot_przebieg.pdf -czyli  z Teofili nie zielonym do Kazunia ale rowerowym przez Czeczotki

Offline

#81 2010-06-29 19:37

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Odpuszczam. Wybieram zawody, które miały się nie odbyć: http://sites.google.com/site/flyingbike … wia-orient

Krwawa zostanie na drugą połowę sierpnia jeśli jeszcze długość dnia na to pozwoli

Offline

#82 2010-07-09 16:59

lec
Użytkownik
Skąd: Grodzisk Mazowiecki
Zarejestrowany: 2009-06-14
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Z uwagi na zapowiadaną, bardzo wysoką temperaturę w dniu jutrzejszym rezygnuję z podejścia do krwawej pętli. może następnym razem się uda sad

Offline

#83 2010-07-22 12:21

wincent3
Użytkownik
Zarejestrowany: 2010-04-24

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Zapraszam w sobote na 1 etap,
Ja dzielę pętlę na 2 częsci. 
24.07.2010  startuję z Brwinowa na południe. o 10:30

Offline

#84 2010-07-23 17:40

lec
Użytkownik
Skąd: Grodzisk Mazowiecki
Zarejestrowany: 2009-06-14
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

wincent3 napisał:

Zapraszam w sobote na 1 etap,
Ja dzielę pętlę na 2 częsci. 
24.07.2010  startuję z Brwinowa na południe. o 10:30

gdybym wiedział wcześniej to bym się pisał ale zaplanowałem wyjazd do Łowicza i nie da rady

Offline

#85 2011-05-07 05:22

vigil
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

odswiezamy temat, tym razem w troche rozbudowanej, przynajmniej formalnie formie - mamy nadzieje, ze w przyszlosci uda sie cos podzialac wspolnie i zrobic 2 rownolegle starty z Piastowa i Otwocka, o czym rozmawialismy z Adamem. Do Adama i do Was mam prosbe - podobno czesc Krwawej z powodu budowy autostrady przestala istniec - gdybyscie mieli tracka jak toto sensownie objechac to bedziemy wdzieczni. A w ogole to zapraszamy:)

http://otwock.org.pl/krwawa/index.html

Offline

#86 2011-05-23 09:39

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

vigil napisał:

odswiezamy temat, tym razem w troche rozbudowanej, przynajmniej formalnie formie - mamy nadzieje, ze w przyszlosci uda sie cos podzialac wspolnie i zrobic 2 rownolegle starty z Piastowa i Otwocka, o czym rozmawialismy z Adamem. Do Adama i do Was mam prosbe - podobno czesc Krwawej z powodu budowy autostrady przestala istniec - gdybyscie mieli tracka jak toto sensownie objechac to bedziemy wdzieczni. A w ogole to zapraszamy:)

http://otwock.org.pl/krwawa/index.html

Przejechałem się obok A2 w sobotę i tam gdzie A2 przecina szlak będzie biegła droga techniczna (nie do końca dokładnie tak jak szlak, ale bardzo zbliżony przebieg). Drogę dopiero budują i mogą nie skończyć do 11.06.
Pozwoliłem sobie zrobić schemat z proponowanym objazdem. Skróci to długość Krwawej Pętli o niecały kilometr:
http://maps.google.com/maps/ms?ie=UTF&a … 688272e210

Ostatnio edytowany przez Adam (2011-05-23 09:39)

Offline

#87 2011-05-24 14:33

vigil
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

a dzieki Adamie - wg tracka przeslanego mi przez pawrozika dalo sie toto ominac jadac na poludnie od A2 rownolegle, tuz przy samej autostradzie, jesli jednak droga techniczna jest nieprzejezdna wariant Pilsudskiego bardzo pasuje - zawsze to kilometr mniej:>

Offline

#88 2011-05-25 07:14

Adam
Użytkownik
Skąd: Piastów
Zarejestrowany: 2007-05-19
www

Re: Krawawa Pętla niepokonana

vigil napisał:

a dzieki Adamie - wg tracka przeslanego mi przez pawrozika dalo sie toto ominac jadac na poludnie od A2 rownolegle, tuz przy samej autostradzie, jesli jednak droga techniczna jest nieprzejezdna wariant Pilsudskiego bardzo pasuje - zawsze to kilometr mniej:>

Tak, pewnie się dało, ale kilka miesięcy temu smile

Offline

#89 2011-06-08 18:56

pawrozik
Użytkownik
Skąd: Brwinów
Zarejestrowany: 2011-03-29

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Vigil: informacja o trasie technicznej i wysłany track są jak najbardziej aktualne, dzisiaj jeszcze raz sprawdziłem

jako że zapowiadają zelżenie upałów na weekend, to być może spotkamy się gdzieś na pętli  smile

no i pętla pokonana: http://pawrozik.bikestats.pl/509857,krw … onana.html

Ostatnio edytowany przez pawrozik (2011-06-13 11:42)

Offline

#90 2012-05-28 12:27

Ciec Borowy
Gość

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Panowie, 16.06 kolejne podejscie, jak nie z Otwocka, to moze z waszej strony z przepakiem goscinnym w naszej bazie? smile
Namiar standardowo: http://otwock.org.pl/krwawa/

#91 2013-06-06 21:33

vigil
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Witajcie siostry i bracia zza Wisly! Tradycja przemija, fora zamieraja, ludziska sie rozchodza i kazdy ma swojego ajpoda na uszach. A jednak maratony rowerowe gromadza stale po 1000 i wiecej osob co 2 tygodnie. Jak krwawa zgromadzi 10 osob raz w roku to bedzie cos. Wiemy, wiemy, pozno info, dluga zima, trzeba bylo wczesniej informowac...termin ustalony by nie kolidowal w z wiekszymi rajdami mtbo - lepszego nie bedzie, jak kto chetny to zapraszamy 15.06 coby ogien nie wygasl;)

http://otwock.org.pl/krwawa/index.html

Offline

#92 2013-06-07 05:43

tomifi
Użytkownik
Zarejestrowany: 2012-07-26

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Po ostatnich ulewach radziłbym zrobić mały rekonesans chociaż najbardziej mokrych odcinków (np. Bagno Horowe), w lesie jest mokro.
Miałem okazje przejechać odcinek Góra Kalwaria - Pruszków jeszcze przed ostatnimi deszczami i trochę się zaskoczyłem, bo miejscami wody było co nie miara (czerwony szlak).
Pozdrawiam
TS

Offline

#93 2013-06-08 17:00

vigil
Użytkownik
Zarejestrowany: 2008-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

szuszy nie ma, fakt;)wiadomo ze pewne odcinki typu Horowe Bagno moga byc nieprzejezdne, blota bedzie po pachy, trudno, na dobry czas raczej nie ma szans, ma byc smiesznie i na pewno bedzie - o czym mozna poczytac w historii kolejnych przejazdow - krwawa trzyma klase bez wzgledu na to czy upal czy deszcz;)

Offline

#94 2013-06-17 11:47

tomifi
Użytkownik
Zarejestrowany: 2012-07-26

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Witam,
i jak poszło zdobywanie pętli?

Offline

#95 2017-06-23 15:25

zerozeroseven
Użytkownik
Zarejestrowany: 2006-08-02

Re: Krawawa Pętla niepokonana

Ja zerozeroseven pomysłodawca nazwy oraz wtórny odkrywca tego szlaku, po 9 latach 2 miesiącach i 21 dniach od ostatniej próby, wczoraj wreszcie pokonałem za jednym zamachem całą Krwawą Pętlę.

Dystans 245,1 km przejechałem w czasie 17:37:25 netto i 19:17:18 brutto. Jechałem samotnie. Wyruszyłem z Podkowy Leśnej ok. godz 4:00, a z powrotem byłem ok. 23:00. Szczegóły przejazdu: https://www.strava.com/activities/1049534796/overview

Przygotowanie startowe. Do jazdy przygotowywałem się przez ok. 2 miesiące korzystając z programu rowerowego Gran Fondo Intermediate oraz biegowego 10K Plan oba na Stravie. Programy wykonywałem równolegle, rano bieg-wieczorem jazda, albo odwrotnie. Przygotowania zaczynałem z poziomu praktycznie całkowitego amatora z nadwagą i piwnym brzuchem. Programy powyższe, wykonywane w tym samym czasie, są w mojej ocenie godne polecenia. Z jednej strony pozwoliły mi na niezbędne wyjeżdżenie, z drugiej, w znaczący sposób podniosły moją wydolność i pozwoliły zbić wagę do w miarę przyzwoitych 75kg na 176 cm wzrostu. Treningi rowerowe wykonywałem zawsze na MTB i z obciążonym plecakiem, w myśl zasady mistrza Carmichaela mówiącej o tym, że trening terenowy powinien symulować warunki startowe. Bardzo się to opłaciło. Kilkukilogramowego plecaka pod koniec treningów i w czasie pokonywania Krwawej Pętli praktycznie nie czułem. Pomimo w miarę sensownych przygotowań na trasę wyruszyłem nie w pełni sprawny. W przeddzień wyjazdu zepsuła mi się manetka przedniej przerzutki co praktycznie eliminowało jazdę na blacie, a jak się później okazało, także na najmniejszej zębatce. Z konieczności więc niemal cały dystans przejechałem na średnim przełożeniu. Przed wyjazdem przytrafiła mi się również zanokcica prawego palca serdecznego, coś podobnego do zastrzału. Nieprawdopodobny wręcz ból przy dotyku (a jadąc często przypadkowo szturchałem ten palec) napsuł mi sporo krwi.

Jedzenie i picie. Wyruszyłem bez śniadania. Wypiłem tylko słodką kawę. Postawiłem na najpopularniejsze żele Aptona i Isostar (1 na godzinę jazdy), wziąłem też kilka snikersów (zjadłem je wszystkie na początkowych kilometrach). Kolega przywiózł mi z Chin modyfikowaną wołowinę w mikro saszetkach. Bardzo pożywna: dużo tłuszczu i białka. Jadłem jedną porcję na ok. 3 godziny. W połowie trasy przyswoiłem 1 shota magnezowego, pół litra coca-coli oraz zjadłem 3 kabanosy kupione w sklepie po drodze. Piłem różne wody smakowe kupowane w trasie. 1 butelkę rozlewałem po bidonach, drugą trzymałem w plecaku na zapas. Zużywałem 1 bidon 0,5 litra na ok. 45 minut. Co jakiś czas wrzucałem do bidona musującą tabletkę multiwitaminy. Łącznie zużyłem 3 tabletki. Przyjęta metoda żywieniowa zdała egzamin. Na trasie czułem się przez większość czasu syty. Zarówno w czasie jazdy jak i po powrocie nie miałem też szczególnych oznak odwodnienia.

Wyposażenie. Zabrałem ze sobą: pompkę, 2 dętki (zużyłem jedną), łatki, dwa zestawy kluczy, 2 powerbanki, oświetlenie rowerowe, czołówkę (nie użyta), folię NRC (nigdy w życiu z niej nie skorzystałem, ale zawsze ją zabieram na dłuższe wycieczki, bo mam i szkoda, żeby leżała w domu), kamizelkę odblaskową (nie użyta), bluzę kolarską z długimi rękawami (użyta w godzinach porannych), pieniądze na zakupy po drodze.

Trasa. Przez ostatnie 9 lat o trasie Krwawej Pętli napisano chyba wszystko, w tym wiele nieprawdy. Najbardziej dotknęła mnie jedna z opinii, że jest to trasa nudna i monotonna. Tylko ktoś o naprawdę złych intencjach mógł tak napisać. Pętla jest wyjątkowo ciekawa, jednak nie jest to trasa opracowana z myślą o jednodniowym objeździe. Zdecydowanie warto wracać na każdy jej odcinek oddzielnie, zarówno wyczynowo, jak i rekreacyjnie. Do jazd jednodniowych nie zachęcam, traci się wszystkie prawie walory turystyczne. Druga sprawa to legendy o Horowym Bagnie. Moim zdaniem o wiele bardziej dają w kość  goooory kopnego piachu. Szczerze, to nawet nie do końca zauważyłem, że Horowe Bagno już jest za mną, a w sumie najbardziej się tego odcinka obawiałem. Z drugiej strony dzisiaj na słowo "piach" jestem gotów skoczyć do gardła. Warto na koniec zauważyć, że przez lata trasa straciła wiele na swojej wyjątkowości. Liczba jej zdobywców, forma w jakiej to było robione: biegiem, rowerem, biegiem i rowerem, oraz osiągane wyniki (największym szokiem dla mnie był przejazd z czasem niewiele ponad 11 godzin), sprawiły, że sama idea pokonania Krwawej Pętli bardzo, ogólnie rzecz biorąc, spowszedniała. Niemniej, aby nie być zbyt skromnym, uważam, że przejechanie Krwawej Pętli, to cały czas jest spory wyczyn dla nieprzeciętnego rowerzysty.

Przejazd. Wybrałem kierunek odwrotny do ruchu wskazówek zegara, czyli podobno łatwiejszy. Przez pierwsze 80km dzięki awarii manetki oraz przyjętym założeniom startowym nie przekraczałem tętna 130bpm. Potem, w związku z pogorszeniem warunków terenowych oraz dryfem tętna średnia skoczyła mi do poziomu 140-150bpm, by na koniec ustabilizować się lekko powyżej 140. Pod względem wydolności krążeniowej nie zaobserwowałem żadnych problemów. Cały czas miałem poczucie zapasu mocy i zdolności przyśpieszania. Nie było właściwie tak charakterystycznego dla moich długich jazd z dawnych czasów efektu „wożenia zwłok”. Dużo gorzej miały się sprawy z koordynacją ruchową i techniką na piaszczystych zjazdach (liczne gleby, w tym jedna nomen omen krwawa). A najgorzej było ze ścięgnami pod kolanem prawej nogi oraz zadem. Problem ze ścięgnami pojawił się na ok. 150 kilometrze, a dość makabryczne odparzenie tyłka niewiele później. Efekt był taki, że nie mogłem bez szczypiącego bólu (nie tępego, tępy przeszedł na 70 kilometrze) siedzieć na siodełku, a jak wstawałem zaczynało mnie niemiłosiernie rwać pod kolanem. Jechałem więc w cyklu: Siedź! Powstań! Im bliżej końca z tym większą częstotliwością. Ogólne wrażenia z jazdy to: piach, piach, piach, korzenie, szyszki, gałęzie, ból, ból, ból, bul, bul zaraz umrę, piach, piach. Pod koniec jazdy znienawidziłem ten piach do tego stopnia, że gdy tylko widziałem na horyzoncie piaskową górę zsiadałem z siodełka i szedłem, żeby jak najbardziej opóźnić perspektywę wspinaczki (no i nabrać sił). Najlepszy odcinek: Kampinos. Czyste, szerokie, twarde ścieżki bez górek. Najgorszy: pod Nieporętem przeprawa przez dwie trasy szybkiego ruchu w budowie. Swoją drogą 9 lat temu też się budowały i wyssały wtedy ze mnie najwięcej sił. Najprzyjemniejsze zdarzenia: dopingujący mnie przypadkowy staruszek (początkowo myślałem, że chce mnie zdzielić laską) oraz 10-cio letni chłopiec, który na jednej z ogromnych wydm zapytał mnie, czy się z nim powspinam po piachu (zamurowało mnie).  Sporo czasu jechałem pod wiatr, momentami bardzo silny. Jak na złość, gdy już zmieniłem kierunek jazdy, wiatr ustał, bo front burzowy właśnie przeszedł. Na szczęście pomimo krążących chmur spadło zaledwie parę kropel deszczu. Na ok. dwusetnym kilometrze padła mi termoregulacja. Nagle zrobiło mi się gorąco i cały się spociłem, pomimo, że jechałem już dość wolno i było raczej chłodno. Potem trochę się naprawiła, ale do końca już czułem się nieswojo. Po przyjeździe zrobiło mi się dla odmiany strasznie zimno, szczękałem zębami jak w febrze. Pod Nowym Dworem złapałem gumę. Nowa dętka niestety puszczała powietrze (podejrzewam błędy przy wymianie), na szczęście wystarczyło co 20 minut ją dopompować. Ciemności zastały mnie między Lesznem a Zaborowem, od razu pogubiłem szlak i jest to jedyne miejsce gdzie nie pojechałem do końca ortodoksyjnie. Gdy się połapałem, że ja jadę sobie, a szlak idzie sobie, uznałem, że powrót i poszukiwanie właściwej drogi w tych ciemnościach i mokrych krzakach jest już całkowicie ponad moje siły. Wydaje mi się, że był to częściowo efekt długodystansowej "głupawki", która kazała mi również przeklinać bardzo brzydko na pomysłowość twórców szlaku i ich upierdliwe ornamenty na prostej w sumie trasie. Niniejszym odszczekuję te słowa, które wykrzykiwałem na głos w lesie strasząc Bogu ducha winne zwierzęta.


Podsumowanie. Stanisław Lem napisał w latach 50-tych epicką powieść Obłok Magellana o podróży do układu Alfa Centauri. Myśląc o pokonaniu Krwawej Pętli dochodzę do wniosku, że było to dla mnie coś co mógłbym porównać do opuszczenia pola grawitacyjnego Ziemi: do Obłoku Magellana daleko, ale można polatać w stanie nieważkości. Jeśli chodzi o dalsze plany to mam cały czas nie rozliczone porachunki z Klasykiem Kłodzkim i Harpaganem. Może jeszcze w tym roku? Może w następnym.

Ostatnio edytowany przez zerozeroseven (2017-06-23 17:11)

Offline

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson